Dziś jest: Poniedziałek 23 Października 2017
Imieniny: Marleny, Seweryna, Igi

Rumia Reda Wejherowo portal społeczno-kulturalny Małe Trójmiasto Kaszubskie

Teatr i 3 kina w Wejherowie - niemożliwe? A jednak się zdarzyło.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z teatrologiem badającym historię wejherowskiego teatru - Magdaleną Hierowską. Opowiedziała nam o teatrze, który istniał w Wejherowie, o kilku kinach, o twórcach pierwszych wejherowskich sztuk, o paleniu dzieł w czasie okupacji i pro ekologicznej walce uczniów w czasach komuny. Wiele ciekawostek - wiele informacji. Zapraszamy!

MTK.PL: Wejherowianie czekają z niecierpliwością na otwarcie nowej siedziby Wejherowskiego Centrum Kultury - szumnie nazwanej Filharmonią Kaszubską. Będzie tam między innymi sala teatralna. Czy to prawda, że jeszcze nie tak dawno temu istniał teatr przy ulicy Sobieskiego?
MAGDALENA HIEROWSKA: Tak, sala teatralna znajdowała się w Hotelu Prusińskiego. To właśnie dzięki temu miejscu możemy mówić o kulturze teatralnej w Wejherowie. W latach największego rozkwitu, czyli w dwudziestoleciu międzywojennym stanowiła ona ważny punkt na mapie teatralnej ruchu amatorskiego w Wejherowie. Oprócz prezentacji spektakli odbywały się tam także koncerty, spotkania literackie, występy teatralnych zespołów zawodowych.

MTK.PL: Dlaczego już jej nie ma?
MAGDALENA HIEROWSKA: Znakomicie wyposażona sala widowiskowa hotelu służyła mieszkańcom Wejherowa do początku lat 70-tych, później ze względu na „zmieniające się przepisy pożarowe” lokal nie spełniał nowych wymogów i został doprowadzony do kompletnej ruiny.

MTK.PL: To znaczy?
MAGDALENA HIEROWSKA: Z zasłyszanych informacji wiem, że korytarz prowadzący ze sceny do garderób okazał się być o 10 cm za wąski. Sala popadła w zapomnienie, wyniesiono z niej wszelki sprzęt (łącznie z machinerią klimatyzacyjną), a na początku lat 90-tych stały już tylko ściany oraz zachowały się części sceny i balkonów. Mniej więcej 10 lat temu salę wyburzono.

MTK.PL: Zdaje się Wejherowo posiadało zabytek rangi architektonicznej i zarazem kulturalnej, który zrujnowano, a słuch o nim zaginął. Jak wyglądała ta sala w czasach świetności?
MAGDALENA HIEROWSKA: Przeznaczona była na około 300 widzów, miała zdobione balkony, czerwoną kurtynę z flauszu ze słynną korbą, która jako jedyna z wyposażenia zachowała się do początku lat 90-tych. Zabytkowa ornamentyka na suficie sprawiała wrażenie „królewskie”. Niestety niesprzyjający ustrój polityczny spowodował, iż nie dbano o „mniej potrzebne” zabytki.

MTK.PL: Władza komunistyczna widać nie lubiła budynków związanych z kulturą?
MAGDALENA HIEROWSKA: Podobny los spotkał tzw. „Paradnicę Kaszubską” mieszczącą się - również w samym centrum Wejherowa - przy ulicy Wałowej. Klemens Derc w końcu lat 50-tych chciał przygotować ją jako alternatywną scenę teatralną w Wejherowie. Co mu się niestety nie udało.
Dzisiaj na skrzyżowaniu ulicy Dworcowej i Sobieskiego stoi wielka szklana łódź Filharmonii Kaszubskiej, ogromna inwestycja, która miejmy nadzieje nie będzie „szklanym domem” Stefana Żeromskiego. 

MTK.PL: Hotel nazwany był nazwiskiem Prusińskiego – był to twórca tego miejsca, czy pierwszy właściciel?
MAGDALENA HIEROWSKA: Zwracając uwagę na uwarunkowania historyczne Wejherowa z czasów dwudziestolecia międzywojennego należy podkreślić, że właściciel hotelu Leon Prusiński (pochodzący z okolic Lubawy) nie wybudował tego budynku, tylko odkupił go z rąk niemieckich, po czym na stale osiadł w Wejherowie.

MTK.PL: Z rąk niemieckich?
MAGDALENA HIEROWSKA:  W tym czasie większość ludności niemieckiej zamieszkałej gród Wejhera, w związku z panującą polityką antyniemiecką, opuszczała miasto i sprzedawała majątki za bezcen. Taki obrót sprawy spowodował, że w mieście nastąpił znaczny rozkwit kultury polskiej i co wyjątkowe dla tego regionu równocześnie kaszubskiej.

MTK.PL: Czyli dzięki uciekającym Niemcom miasto posiadało salę teatralną z prawdziwego zdarzenia. Podobno było tam też kino?
MAGDALENA HIEROWSKA: Można powiedzieć, że Hotel Prusińskiego był ośrodkiem działań twórczych. Kino nazywało się Casino nie było osamotnionym punktem na mapie kulturalnej Wejherowa. W dwudziestoleciu międzywojennym istniało jeszcze kino  „Apollo” i „Słońce”, które od 1930 roku wyposażone były w aparaturę dźwiękową. Także w sali Prusińskiego odbywały się projekcje filmowe.

MTK.PL: To bardzo wiele obiektów kulturalnych! Oczywiście w porównaniu do dzisiejszego Wejherowa.
MAGDALENA HIEROWSKA: W tamtym czasie Wejherowo było znaczącym ośrodkiem kultury w ogóle, a najbardziej teatralnej - widać to między innymi na podstawie artykułów w ogólnopolskim miesięczniku „Teatr Ludowy” (późniejsza „Scena”). Na fakt ten wskazuje również to, że 13 sierpnia 1926 roku na rynku wejherowskim zagościł pierwszy polski teatr-laboratoryjny Reduta Juliusza Osterwy i Mieczysława Limanowskiego, ze spektaklem „Książę Niezłomny” Calderona de la Barca w tłumaczeniu Juliusza Słowackiego. Był to pierwszy występ Teatru Reduta na Pomorzu.

MTK.PL: To dość prestiżowe! Wejherowo zdaje się kiedyś było baaardzo rozwinięte kulturalnie?! Rozumiem, że w tym kontekście działalność teatralna musiała wyglądać co najmniej piorunująco?
MAGDALENA HIEROWSKA: Jeżeli mam mówić o grupach teatralnych w Wejherowie to jest to temat tak rozległy i zróżnicowany, iż podejrzewam, że trzeba by było jeszcze wielu godzin, jak nie tygodni wywiadów, żebym mogła opowiedzieć o wszystkich istotnych datach i nazwach zespołów, które w Wejherowie przygotowywały swe premiery (śmiech).

MTK.PL: Może jakoś w pigułce?
MAGDALENA HIEROWSKA: Najkrócej i najzwięźlej jak potrafię... Należałoby wrzucić wszystkie wejherowskie grupy teatralne do jednej szuflady. Jest to bardzo duża szuflada lub raczej coś w rodzaju szafy z napisem TEATR AMATORSKI.

MTK.PL: Czy jednak teatr amatorski to nie podrzędne działania?
MAGDALENA HIEROWSKA: Jeżeli chodzi o to zjawisko w niektórych kręgach „zawodowych” uważa się „amatorów” za stworzenia „drugiej kategorii”. Choć w obecnym czasie - obserwując zjawisko ruchu amatorskiego - wyraźnie widać, że ta „druga kategoria” staje się często pierwszą i bliższą współczesnemu widzowi.

MTK.PL: Jak wyglądały początki tego ruchu?
MAGDALENA HIEROWSKA: Tendencja podobna była jak w całej Polsce – ruch amatorski rysował się jako bliższy widzowi. Teatr w Wejherowie miał bardzo wyraźnie nakreślony cel - propagowanie kultury polskiej i kaszubskiej. Można zaobserwować to na podstawie doboru prezentowanych sztuk.

MTK.PL: Czy oprócz sali teatralnej – czyli po prostu budynku w Wejherowie był nacisk na działania, które w jakiś sposób zinstytucjonalizowałyby działania teatralne jako „Teatr”?
MAGDALENA HIEROWSKA: Pojawiły się zalążki instytucji teatralnej – mianowicie - w styczniu 1925 roku powołano organizację, skupiającą zespoły zainteresowane działaniami teatralnymi. Nazwano ją Towarzystwem Miłośników Sceny.

MTK.PL: O! To ciekawe..
MAGDALENA HIEROWSKA: Warto dodać, że ruch amatorski jaki rozwijał się od 20-lecia międzywojennego nie był protoplastą wejherowskiego teatru. Już w roku 1767 powstał rękopis Teatrum Dialogorum – zbiór trzech dramatów i pieśni w języku polskim z elementami łaciny. Wystawili go w tym samym roku uczniowie przyklasztornej szkoły Ojców Franciszkanów.

MTK.PL: Czy jest jakaś grupa amatorska, która wyróżnia się na tle - jak to Pani ujęła – ów „szafy”?
MAGDALENA HIEROWSKA: Spośród amatorskich zespołów teatralnych wyróżniał się zdecydowanie Teatr Kaszubski imienia Hieronima Derdowskiego, który wystawiał sztuki  właśnie w sali widowiskowej Hotelu Leona Prusińskiego. Powstał on dzięki wsparciu wymienionego już Towarzystwa i ówczesnego burmistrza Teodora Bolduana w roku 1935.

MTK.PL: W jaki sposób działał ten teatr?
MAGDALENA HIEROWSKA: Prowadzony był przez aktora zawodowego Władysława Helleńskiego i prezentował sztuki wyłącznie w języku polskim. Premiery tego teatru były prezentowane na wzór teatrów zawodowych. Amatorzy, prowadzeni przez profesjonalistę, dobrze radzili sobie z trudnym repertuarem - między innymi Aleksandra Fredry, czy Stanisława Wyspiańskiego.

MTK.PL: Aktualnie Wejherowo żyje Adamem Luterkiem..
MAGDALENA HIEROWSKA: Tak, ponieważ podobną jak Teatr Kaszubski opinię zyskały spektakle przygotowywane przez Adama Luterka – nauczyciela języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego - który również nie bał się trudnego repertuaru. Wymienić w tym miejscu można inscenizacje dramatów takie jak  „Dożywocie” Aleksandra Fredry, czy „Fircyk w Zalotach” Franciszka Zabłockiego.
Jednakże zespół Luterka w swym założeniu miał charakter edukacyjny: inscenizacje były realizowane w obrębie lektur szkolnych, dając uczniom-aktorom jak i widzom możliwość głębszego poznania wartości interpretacyjnych prezentowanych dzieł.

MTK.PL: Chyba nie był osamotniony w działaniu?
MAGDALENA HIEROWSKA: W tym czasie powstawało bardzo dużo zespołów teatralnych zwłaszcza w ośrodkach edukacyjnych (między innymi w Seminarium Nauczycielskim), jednak ich egzystencja była często nietrwała.

MTK.PL: Powiedziała Pani, że czasy w których Leon Prusiński przejął hotel – czyli międzywojnia – był to okres rozkwitu kultury regionu Kaszub – powstał Teatr Kaszubski o którym Pani mówiła. Czy w Wejherowie wyodrębnił się jakiś wyraźnie kaszubski ruch teatralny?
MAGDALENA HIEROWSKA: Należy podkreślić obecność sztuki kaszubskiej. Na tle prób dramatycznych pisanych w języku kaszubskim wyróżnia się jedna niezwykła postać w dziejach Kaszubszczyzny, mająca wielkie znaczenie dla teatru – ksiądz dr Bernard Sychta. Dał on początek dramatowi kaszubskiemu. To właśnie on jako uczeń wejherowskiego gimnazjum debiutował - w 1925 roku - sztuką „Gwiazdka Kaszubska”. Zapowiadając tym samym główny nurt literackich prób, jaki obrał podczas dalszej pracy naukowej.

MTK.PL: Bernard Sychta – znana postać..
MAGDALENA HIEROWSKA: Na tyle znana, że w czasie okupacji Niemcy ostentacyjnie palili jego dzieła na wejherowskim rynku. Sam Bernard Sychta musiał ukrywać się w Borach Tucholskich ponieważ znajdował się na liście gończej Polaków (Fahndungsbuch) z powodu prowadzonej przez siebie działalności kulturalnej i naukowej (w tym rozległe studia nad językiem kaszubskim i kociewskim).

MTK.PL: Można powiedzieć, że był nękanym badaczem kultury kaszubskiej..
MAGDALENA HIEROWSKA: Utwory Sychty stanowią podstawę repertuaru kaszubskiego, do dziś są najchętniej wystawiane przez regionalne zespoły teatralne, nie tylko w Wejherowie. W swej twórczości w znakomity sposób zawiera elementy obrzędowe - charakterystyczne dla kultury rdzennych Kaszubów oraz szczególną „baśniowość”, którą można też nazwać nadrealizmem magicznym budowanym na tle wydarzeń historycznych i obyczajowych.

MTK.PL: Czy Bernard Sychta miał swojego kontynuatora, czy też został zapomniany i figuruje jedynie na kartach wejherowskiej historii?
MAGDALENA HIEROWSKA: W powojennym Wejherowie zainteresował się jego sztukami Klemens Derc, który dwukrotnie reaktywował Teatr Kaszubski imienia Jana Karnowskiego. Najpierw w 1945, potem w 1957 roku – przygotowując jego spektakl „Hanka se żeni” (nie zawsze w sposób zgodny z intencjami Sychty) i zachęcając współczesnych dramatopisarzy kaszubskich do pisania nowych sztuk.

MTK.PL: Wróćmy do czasów PRL – zamykali miejsca tętniące kulturą jaki miało to wpływ na samą działalność?
MAGDALENA HIEROWSKA: Istotną cechą życia teatralnego w tych latach było obniżenie poziomu realizowanych przedstawień. Zaważyły głównie przyczyny natury nieteatralnej – ówczesna polityka kulturalna. Za najważniejsze uznano umasowienie, powszechny dostęp i uczestnictwo. Powstawały coraz to nowe grupy teatralne, często w nieoczekiwanych miejscach jak fabryka obuwia, czy cementownia (obie prowadziła Walentyna Gruszecka – aktorka przedwojennego Teatru Kaszubskiego im. Hieronima Derdowskiego). Nie stwarzały one jednak warunków do systematycznej pracy z amatorami.

MTK.PL: Co działo się na wejherowskiej scenie w czasie gdy zamknięto salę teatralną Prusińskiego w latach 70-tych?
MAGDALENA HIEROWSKA: Zamknięcie sali Prusińskiego to zarazem zamknięcie pewnego etapu w historii teatru wejherowskiego. Można powiedzieć, że lata 70-te to ponowny rozkwit amatorskiego teatru, jednak już na innym poziomie.
Po odejściu na emeryturę polonisty Adama Luterka w roku 1968 kontynuacją działalności teatralnej w Liceum Ogólnokształcącym im. Jana III Sobieskiego zajęła się nauczycielka języka polskiego Teresa Karwowska. Założyła ona szkolne koło teatralne (1970).

MTK.PL: Coś więcej na ten temat?
MAGDALENA HIEROWSKA: Grupa ta zajmowała się problematyką ekologiczną. Dużą uwagę zwracali na konflikt na polu człowiek-przyroda. Było to spowodowane polityką jaką uprawiało komunistyczne państwo – na rzecz industrializacji, betonowania wszelkiej przestrzeni wycinało się w owym czasie masę drzew. Koło teatralne w ramach sprzeciwu przerabiało dzieła polskich poetów poprzez umieszczanie w nich myśli proekologicznej. Grupa ta ma nawet w dorobku zaproszenie do warszawskiego studia Polskiego Radia, gdzie nagrali ich spektakl „S.O.S. Człowieku”!.

MTK.PL: Czy grupa Karwowskiej dorównywała grupie osławionego Luterka?
MAGDALENA HIEROWSKA: Inscenizacje montaży poetyckich grupy Karwowskiej z trudem można uznać za teatralne osiągnięcia na miarę Adama Luterka. Jednak Teresie Karwowskiej można podziękować za delikatny powiew awangardy zaczerpniętej z ruchu studenckiego, działającego w tych latach w Polsce (mówię tu o takich zespołach jak „Pstrąg”, „Pleonazmus”, czy teatr Cybulskiego „Bim Bom”).

MTK.PL: Jak aktualne działania teatralne w Wejherowie mają się do czasów sprzed 1989 roku?
MAGDALENA HIEROWSKA: W świadomości wejherowskich instruktorów teatralnych stworzył się - przepraszam za kolokwializm - „bum na kontynuację”. Do kontynuatorów teatru szkolnego – jaki zapoczątkował Luterek - należała Teresa Karwowska, od roku 1999 także Edyta Łysakowska-Sobiczewska założycielka grupy „Prawie Lucki”.
Niezrozumiały dla mnie jest rozgłos jaki nadaje się teatrowi szkolnemu. Nie odbierając oczywiście w żadnym stopniu zasług Adamowi Luterkowi i jego inscenizacjom...

MTK.PL: Faktycznie uznaje się go za mentora teatru w Wejherowie..
MAGDALENA HIEROWSKA: Wydaje mi się, że Wejherowo powinno raczej doczekać się kontynuacji przedwojennej działalności Władysława Helleńskiego. Dziwnie zapomniany - po czasach okupacji nie wrócił do Wejherowa (mimo wielkich starań Walentyny i Kazimierza Gruszeckich).

MTK.PL: Zatem po roku 1989 Wejherowem rządził teatr szkolny. Czy pojawiły się inne inicjatywy?
MAGDALENA HIEROWSKA: Niezależnie od „kontynuatorskiej myśli” powstał w liceum Sobieskiego - teatr Stara Ciemnia (późniejszy Po szóstej). Założył go w 1990 nauczyciel fizyki Marek Jasiński. Natomiast  już poza murami liceum powstał Teatr Eksperyment – Wojciecha Rybakowskiego. Działa on przy Wejherowskim Centrum Kultury, jednak mimo to wpisuje się – nadal – w nurt amatorskiego teatru szkolnego. Zupełnie inną historią są inscenizacje drogi krzyżowej.

MTK.PL: Czy wymienione przez Panią zespoły teatralne wpisują się w nurt awangardy zapoczątkowany przez Teresę Karwowską?
MAGDALENA HIEROWSKA: „Stara Ciemnia”, czy „Prawie Lucki” to kolejne próby stworzenia spektakli z  „powiewem awangardy”. Jednakże w sposobach realizacji rozmiarem treścią i wykonaniem zbliżone są do nurtu „teatru szkolnego”.

MTK.PL: Posiadają one jakieś cechy wspólne?
MAGDALENA HIEROWSKA: Każdy z tych zespołów ma inny charakter, próbuje znaleźć indywidualne środki wyrazu scenicznego. Sporadycznie zespoły te wykorzystywały elementy teatru tańca („Prawie Lucki”), czy też teatru plastycznego („Stara Ciemnia”). Jednak cechą wspólną wszystkich trzech grup jest tworzenie w nurcie teatru słowa lub inaczej – dialogowego.

MTK.PL: W Polsce co roku odbywa się mnóstwo konkursów i przeglądów teatralnych, czy Wejherowo jest na nich w jakiś sposób widoczne?
MAGDALENA HIEROWSKA: I tak i nie. „Teatr Eksperyment” raczej niechętnie bierze udział w konkursach. „Prawie Lucki” owszem. Często inspiruje się on Różewiczem, kładzie mocny nacisk na interpretację tekstu i współczesność przekazu. Zespół potrafi zaciekawić niekonwencjonalnością formy, odważną treścią i konstrukcją, którą można lokować w nurcie teatru poszukującego. Zapewne dlatego odnosi liczne sukcesy i jest doceniany na przeglądach teatralnych - między innymi otrzymał nagrodę Bursztynowej Maski, czy też wielokrotnie zdobywał główną nagrodę na Ogólnopolskim Przeglądzie Małych Form Teatralnych im. Adama Luterka w Wejherowie.

MTK.PL: Wspomniała Pani o Ogólnopolskim Przeglądzie Małych Form Teatralnych imienia Adama Luterka, który co roku organizuje Wejherowskie Centrum Kultury.
MAGDALENA HIEROWSKA: W obecnym czasie jest to najważniejsze „święto teatralne”. Od roku 1999 istniało w formie przeglądu powiatowego, od 2006 roku - dzięki wzajemnemu wsparciu Wejherowskiego Centrum Kultury i Liceum – w formie ogólnopolskiej.

MTK.PL: Jak tego typu działalność sprawdza się w Wejherowie – mieście o wieloletniej tradycji teatralnej?
MAGDALENA HIEROWSKA: Niewątpliwie takie spotkania dają szansę młodym twórcom zaprezentowania się przed szerszą publicznością. Wprawdzie mimo obecnej formy (przeglądu ogólnopolskiego) najczęściej pojawiają się zespoły z województwa pomorskiego. Może być to spowodowane faktem dotychczasowych warunków scenicznych, oferowanych przez organizatorów. Trudno uznać je za atrakcyjne.

MTK.PL: Inne plusy i minusy przeglądu?
MAGDALENA HIEROWSKA: Uznanie budzi zasięg tej do niedawna lokalnej imprezy, jak również udane próby współdziałania amatorów z profesjonalistami prowadzącymi warsztaty podczas przeglądów. Jednak w dotychczasowych „Luterkach” brakuje wyodrębnienia specyfiki Wejherowa, czyli miejsca przenikania się kultury kaszubskiej z polską, jak również nowej bardziej trafiającej do współczesnego widza formy. Być może temu sprzyjać będzie otwarcie nowego Centrum Kultury zwanego „Filharmonią Kaszubską”.

 

* MAGDALENA HIEROWSKA - teatrolog, scenarzystka, reżyserka. Ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie. Pracę dyplomową poświęciła teatrowi wejherowskiemu - "Teatr amatorski w Wejherowie - 1920 - 2010" (znajduje się ona w zbiorach Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie). Absolwentka Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie. Asystowała przy produkcji spektakli teatralnych Janowi Machulskiemu i Piotrowi Kozłowskiemu. Założycielka grupy teatralnej "Teorikon".
 

Komentarze na Facebooku