Dziś jest: Poniedziałek 25 Czerwca 2018
Imieniny: Łucji, Wilhelma, Doroty

Rumia Reda Wejherowo portal społeczno-kulturalny Małe Trójmiasto Kaszubskie

Wekwizer: Kurtyny Zabrakło

Teatr uliczny jako forma działań artystycznych zrodziła się w latach sześćdziesiątych, wykorzystywana przez wiele teatrów alternatywnych na całym świecie. Myślą przewodnią takich działań była szeroko pojęta integracja teatru z życiem miejskim. Poprzez takie działania chciano dotrzeć do szerszej publiczności, której podczas przeglądu kaszubsko-języcznych teatrów ulicznych "Wekwizer" na wejherowskim rynku stanowczo zabrakło.

Inicjatywa może i dość interesująca jednak zdecydowanie nie została zauważona przez mieszkańców Wejherowa. Ponieważ wejherowianie tłumniej zebraliby się na otwarciu nowego centrum handlowego, niż na imprezie kulturalnej pozbawionej obecności  "gwiazdy" wieczoru wybranej spośród gazetowych szmir z lukrowaną okładką ze zdjęciem, które bez obróbki graficznej nie miało by szansy na druk.

Jest jeszcze problem "małomiasteczkowych" propozycji kulturalnych, są one skierowane głównie do "małomiasteczkowych" świadomości odbiorców, a ci mniej "małomiasteczkowi" nie wierzą w to, że w Wejherowie może się dziać coś więcej niż na poziomie "małomiasteczkowym". "Wekwizer" niestety zatonął w klasycznej "małomiasteczkowości" pod względem poziomu proponowanych "atrakcji" artystycznych, co z wielkim żalem należy podkreślić, a nawet zwrócić na to uwagę, że tak wspaniały i nowatorski pomysł jak przegląd teatrów ulicznych i w dodatku kaszubsko języcznych mający szansę na znakomicie rozwijające się przedsięwzięcie stał się "małomiasteczkową" imitacją idei teatrów ulicznych.

Taki obraz rzeczy jest dość zastanawiający. Wejherowo mimo tak bliskiego sąsiedztwa z dużą aglomeracją miejską, z tradycjami teatralnymi sięgającymi dwudziestolecia międzywojennego, dalej jest "małomiasteczkowym" tworem z "małomiasteczkową" kulturą, która jest w stanie zaspokoić swymi propozycjami teatralnymi ewentualnie dzieci i młodzież. Gani się lokalne alternatywne środowiska twórcze, jest miejsce tylko na teatry szkolne i te uduchowione. Do kaszubszczyzny i piękna tej kultury podchodzi się niepoważnie, robiąc z języka Kaszubskiego "gburską szopkę" o nikłych wartościach artystycznych. Dzieci na rynku chowają się za "balonem" z reklamą TTM, jakby szanowna telewizja wejherowska nie mogła również zareklamować się stawiając namiot z logiem, gdzie występujący artyści mogli by spokojnie poczekać na swoje wejście na brukowaną scenę. Niestety Wejherowo znów pokazało, że gustu i smaku pod względem artystyczno-organizacyjnym nie ma a porywa się na realizację teatru ulicznego, gdzie głównym założeniem takiego przedsięwzięcia jest "wyjście do ludzi" odgradzając widownie od sceny tandetnymi bramkami zapożyczonymi z imprez z rodu "kiełbasa grillowana" i plastikowy kubek z piwem. Wstyd dla teatru dzieje się w miejscu o którym Klemens Derc pisał w czasopiśmie "Teatr Ludowy", w miejscu gdzie Juliusz Osterwa 13 sierpnia 1926 roku wraz z Redutą wystawiał "Księcia Niezłomnego", w miejscu gdzie wybitny pisarz ks. Bernard Sychta w 1925 roku stworzył i wystawił swoją pierwszą sztukę. Pozostaje tylko niesmak, że idea tak wspaniała jak przegląd teatrów ulicznych okazała się totalnym brakiem profesjonalizmu i zmieniła się w odpust gdzie nawet nie było chętnych do kupienia przysłowiowego wiatraczka. Szkoda, że wejherowscy "specjaliści" od wydarzeń artystycznych nie zainwestowali w kurtynę (swoją drogę idealnie niepasującą do idei teatrów ulicznych) to może w jakimś niewielkim stopniu przysłoniłoby się ten wszechobecny "teatralny jarmark". (Adolf Heretyk)

Komentarze na Facebooku